Today, after five weeks on the road, I am leaving Asia. I visited the 43rd and 44th country in my life - Malaysia and Vietnam. I do not count Taiwan and Hong Kong because Chinese won't let me in next year.

I am extremely grateful to those who hosted me, showed me places, introduced me to their music friends. This trip would not be that great without you. I was able to taste local life and culture thanks to you. There were cities, there was nature, I had wild moments, too. I'm leaving fulfilled and happy, with new ideas.

Today I'm starting my 35-hour journey from Saigon to Panama. I will be traveling the entire 24th of December - on the planes, at the airports. Without gifts or Christmas tree, without borscht, dumplings or a wafer. But there's no sadness - curiosity took its place. These are my decisions - often brave or necessary, sometimes spontaneous and crazy. At heart, I have a peace of mind and a strong belief in my path.

Thus, I wish you the same - a faith in your own way, your life purpose or a mission - whatever you call it. We all are here for a reason. It might be hard to discover it sometimes, but at heart we feel it intuitively. You can always search for it, I successfully did it. I wish you a lot of courage, I wish you a nonconformity and taking unpopular decisions. Follow your heart.

Merry Christmas!

 

 

Dziś opuszczam Azję po pięciu tygodniach w trasie. Odwiedziłem 43-ci i 44-ty kraj w życiu - Malezję i Wietnam. Tajwanu i Hong Kongu nie liczę, bo mnie Chińczycy nie wpuszczą za rok.

Jestem niezwykle wdzięczny tym, którzy mnie ugościli, pokazali miejsca, poznali z przyjaciółmi i muzykami. Bez Was ten wyjazd byłby uboższy. Dzięki Wam liznąłem lokalnego życia i kultury bez zbędnej turystycznej otoczki. Były miasta, była natura, były dzikie momenty, bez których życie traci smak. Wyjeżdżam spełniony, z pomysłami na przyszłość.

Dziś ruszam w 35-godzinną podróż z Sajgonu do Panamy. Cały 24 grudnia będę w trasie - w samolotach i na lotniskach. Bez prezentów, bez choinki, bez barszczu, pierogów i opłatka. Nie ma we mnie smutku, jest zaciekawienie. To przecież konsekwencje moich decyzji - czasem odważnych, czasem koniecznych, niekiedy szalonych. W sercu mam spokój i wiarę w moją ścieżkę.

Życzę i Tobie wiary w Twoją drogę, życiowe cele, misję - jakkolwiek to nazwiesz. Każdy z nas jest tu po coś. Czasem trudno to odkryć, ale w głębi serca czujemy to intuicyjnie. Można się tam dokopać, mi się udało. Życzę Ci osobistej odwagi, podejmowania niepopularnych decyzji. Życzę Ci nonkonformizmu, podążania za sercem.

Spokojnych Świąt!

2 Comments