I'm in Havana. I'm 36 years old. I sometimes notice my skin is aging despite feeling like a teenager inside of me. I used to think that death affects the generation of grandparents or it is a part of the war. However, since then a few of my peers have left, some I knew personally. And it have just happened now again.

Yet on Thursday I spoke with Joyvan of Lino. He said that his cousin is in poor condition, is in the hospital. I asked him to convey my greetings. I haven't realised that these are Lino's last moments. He died on a sunny and hot November day.

He had been ill with a rare blood disease. Doctors did not give him much chance of survival since many years ago. Skinny he was, but the strength of spirit would inspire many. Together with Joyvan they organized hundreds of events under the brand "Analogica".

I remember Lino smiling while he was animating the audience from the stage. I played at events organized by him and he often praised my talent, for which I have always been very grateful. I once met him by chance on the street. He told me enthusiastically about a young Cuban singer. He wanted me to establish a cooperation with her. He was so excited about her that I fell in love with her before even meeting her.

I keep Lino's image in my head. His warm nature and positive energy despite the illness. It's one of those people who teaches the others how to appreciate life. I take this inspiration and promise myself to relish every moment today.

 

 

Jestem w Hawanie. Mam 36 lat. Choć w środku często czuję się nastolatkiem, zauważam czasem, że skóra się starzeje.

Kiedyś myślałem, że śmierć dotyka pokolenie dziadków lub jest częścią wojen. Jednak od tamtej pory odeszło kilku moich rówieśników, niektórych znałem osobiście. Tak stało się i teraz.

Jeszcze w czwartek rozmawiałem z Joyvanem o Lino. Mówił, że jego kuzyn jest w złym stanie, leży w szpitalu. Prosiłem, aby przekazał moje pozdrowienia. Do głowy mi nie przyszło, że to ostatnie chwile Lino. Odszedł w listopadową, upalną sobotę.

Chorował na rzadką przypadłość krwi i już wiele lat temu lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Chudziutki był, ale siłą ducha przebijał wielu. Wespół z Joyvanem organizowali setki imprez pod marką Analogica.

Pamiętam Lino uśmiechniętego, gdy na scenie animował publiczność do zabawy albo uroczyście kończył wieczór. Grałem na wydarzeniach organizowanych przez niego i niejednokrotnie chwalił mój talent, za co zawsze byłem mu bardzo wdzięczny. Kiedyś spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy. Opowiedział mi z zapałem o młodej kubańskiej wokalistce. Chciał, abym nawiązał z nią współpracę. Tak mi ją przedstawiał, że zakochałem się w niej, zanim kiedykolwiek ją poznałem.

W głowie pozostają mi obrazki Lino, jego ciepła natura, pozytywna energia mimo chorowitego ciała. To jedna z tych osób, która uczy otoczenie, jak można doceniać życie. Biorę tę inspirację i obiecuję sobie smakować dziś każdą chwilę.

 

Comment